Hej! Wczoraj wstawiłam 1 rozdziała już dziś wstawiam drugi. Widocznie kaletctwo, służy mojej wenie :). A więc tak, dzisiejszy rozdział to pierwsza część.
*Oleńka*
***
Stalowooki stał jak zahipnotyzowany wpatrując się w nauczycielkę zaklęć. Pierwszy raz świadomie pomyślał co by było gdyby ją znalazł, gdyby byli razem. Czy teraz na miejscu jej syna, było ich wspólne dziecko. Nie mógł znaleźć w sobie odpowiedzi.
-Tom to mój?-zapytał pochodząc bliżej niej, tak, że się zarumieniła. Tak jak zawsze.
Nie mógł się nie uśmiechnąć, zawsze rumieniła się gdy był blisko niej. Pamiętał dobrze, jaką radość mu to sprawiało gdy byli razem. Przełknął głośno ślinę, że Weasley mógłby działać na nią podobnie. Nie to wykluczone. Wtedy zdał sobie sprawę, że on musiał sypiać z jego Granger. W sumie nie była jego, ale nie umiał sobie tego wyobrazić. Nie mógł wyobrazić sobie Granger z kimś innych niż on sam.
-Tom to twój uczeń i nie musisz przychodzić do mnie po każdej jego lekcji, aby mi zdawać raport z tego co robi.-powiedziała twardo patrząc mu w oczy. ,,Nie umiesz kłamać" stwierdził głosik w jej głowie.
-Rozumiem, miałem jednak nadzieję, że to cię interesuje Granger.-powiedział odwracając się na pięcie i wychodząc.
Musiał odreagować, wstąpił do swojego pokoju po Ognistą i udał się na błonia. Szedł szybko nie zwracając uwagi na nikogo. Usiadł na skaju Zakazanego Lasu i wyciągnął z kieszeni pomniejszoną butelkę Ognistej.
-Cholerna Granger. Ja chce. dobrze a on mi o nie wiadomo czym.-mówił sam do siebie popijając trunek i przeklinają swój los.
Tymczasem była Gryfonka stała w sali zaklęć tak samo zanim on stamtąd wyszedł. Tylko jedno się zmieniło. Zamiast twardego spojrzenia i odwagi, w jej oczach panował smutek, a do oczu napływały łzy.
-Czy ty Merlinie, musisz wszystko komplikować.-wykrzyczała, wznosząc twarz ku górze.
Nie mogła sobie poradzić z tym co się wydarzyło w ciągu 2 dni. W tym czasie, legł w gruzach obraz jej miłości do Rona. Przez te 11 lat oszukiwała samą siebie, robiła to dla Toma. Za każdym razem ten sam argument. Tom. Wspięła się do swojego mieszkanka, podeszła do prywatnej biblioteczki i wzięła swoją ukochaną książkę ,,Romeo i Julia" przywiozła ją ze sobą od rodziców. Otworzyła na zakładce i zaczęła czytać. Tylko ta książka pozwalała zapomnieć jej o problemach, pozwalała pomyśleć o sobie i po prostu zapomnieć się. Nagle jej czytanie, a raczej rozmyślanie przerwała sowa, pukająca do okna. Piękna czarna sowa. Odłożyła książkę na stolik i podeszła do okna. Sowa wleciała i usiadła na stoliczku, czekając aż Hermiona odczepi od jej nóżki list. Zrobiła to czym prędzej i wypuściła sowę. Opadła na łóżko ze stertą poduszek, gdy usłyszała pukanie do drzwi.
-Proszę-powiedział prostując się.
-Cześć, mamo. Mogę?-w drzwiach ukazała się głowa jej synka.
-Oczywiście, wejdź i mów co cię do mnie kochanie sprowadza. Bo na pewno nie chęć odwiedzenia mamy.-roześmiała się.
-A właśnie, że przeszedłem cię odwiedzić i... o coś zapytać-powiedział Tom siadając przy maminym biurku
-Tak?-zapytała z uśmiechem jego matka
-Chodzi o, właściwie zastanawiałem się czy to prawda, że dziewczyny nie mogą wejść do domrmitorów chłopców.-zapytał Tom patrząc z wyczekiwaniem na Mionę , na co tak tylko wybuchła śmiechem
-Wszystko pokręciłeś-powiedziała wstając i podchodząc do biblioteczki.-Chłopcy nie mogą wchodzić do sypialni dziewcząt, a dziewczęta do chłopców mogą, jeśli będziesz miał jeszcze jakieś wątpliwości, to tu znajdziesz odpowiedź-powiedziała podając mu książkę pt.,,Historia Hogwartu"
-Dzięki mamuś-powiedział Tom przytulając mamę i odchodząc w stroną drzwi.
Jeszcze długo jak wyszedł uśmiech nie mógł zejść z twarzy nauczycielki zaklęć. To Tom był jej oczkiem w głowie, jej szczęściem i powodem do życia. Kiedy wreszcie przystała o tym myśleć, przypomniała sobie o liście. Wzięła go do ręki i otworzyła. Usiadła na kanapie i zaczęła czytać, z każdym zdaniem coraz bardziej się uśmiechając. Był to wyczekiwany prze nią oryginał aktu urodzenia Toma, gdzie widniało jego prawdziwe nazwisko i dane jego prawdziwego ojca. Teraz nim się już tego nie dowie. Odłożyła list do szafki stojącej przy jej biurku, aby nikt go nie znalazł. Sama podeszła do wielkiego globusa i wyciągnęła z niego piwo kremowe. Wróciła na kanapę i zaczęła czytać popijając piwo, do kiedy nie zmorzył jej twardy sen.
***
-Ale wy jesteście głupi-parsknął Tom, siadając przy jednym ze stołów w Pokoju Wspólnym Ślizgonów.Jego przyjaciele spojrzeli na niego ze zdziwieniem i parsknęli śmiechem kiedy na stole zawitała ,,Historia Hogwartu".
-Czyli nic ci nie powiedziała?-zapytał Emed Zabini
-Powiedziała tylko, że chłopacy nie mogą wejść do dziewczyn. Ale wyczytałem, że mogą to zrobić gdy mają czyste intencje.-powiedział patrząc na Emeda, Weasley.
-Czyli lipa?-wtrącił do rozmowy Nott , na co pozostała dwójka pokiwała twierdząco głowami.
***
Było już ciemno, kiedy Draco Malfoy postanowił wrócić do zamku. Opróżnił butelkę Ognistej , ale się nie upił. Postanowił pójść porozmawiać z Granger. Udał się więc do jej sali, a stamtąd do jej mieszkania. Niestety Hermiona już spała, na kanapie i z butelką piwa kremowego w ręce. Uśmiechnął się na ten widok i podszedł do dziewczyny. Ostrożnie wyciągnął jej z ręki książkę i potem butelkę, odstawiając obie rzeczy na stolik. Wziął ją na ręce i zaniósł na łóżko. Za pomocą zaklęcia przebrał ją w pidżamę i przykrył kołdrą. Wglądała słodko, kiedy spała, pomyślał. Pocałował ją w czoło i kiedy chciał wyjść prawie przewrócił się o szafkę stojącą koło łóżka dziewczyny. Drzwiczki otworzyły się i wyleciała z nich jakaś kartka. Nie namyślając się długo, podniósł ją i wsadził do marynarki. Gdy stawiał na swoje miejsce szafkę, drzwi od pokoju, otworzyła się i stanął w nich syn Granger.
-Co pan to robi?-zapytał chłopak i o dziwo Draco z jego oczu nie mógł nic wyczytać. Dostrzegł tylko obojętność. Musiał mu coś odpowiedzieć
-Przyszedłem oddać książkę twojej mamie, ale spała, więc sam ją odłożyłem.-wymyślił na poczekaniu, kierując wzrok na chłopca.
-Aha. Ja też chciałem oddać mamie książkę, ale może dam jej ją jutro-powiedział Tom, nie wierząc ze bardzo blondynowi.-Do widzenia-mruknął i już go nie było
-Do widzenia-odpowiedział Draco i zanim wyszedł rzucił ostatnie spojrzenie Hermionie, której twarz zasłaniały włosy.
Udał się do siebie. Wziął głęboką kąpiel i poszedł spać. Zapomniał jednak o dokumencie, leżącym spokojnie w kieszeni jego marynarki. Nie wiedział, że ten dokument przewróci jego życie do góry nogami.
**** CZYTASZ=KOMENTUJESZ****
I N T E R P U N K C J A !
OdpowiedzUsuńWarto by było tekst wyjustować i rozejrzeć się za jakimś szablonikiem. Tak tylko mówię.
Po za tym, naprawdę ciekawie ! Dodaję do obserwowanych, dlatego nie musisz mi pisać na asku "Skomentujesz?". Ostrzegam, że jak napiszesz, to nie odpowiem ! xDD
I WYŁĄCZ
WERYFIKACJĘ
OBRAZKOWĄ.
Pozdrawiam,
Mad.
Literówki, akapity i troche stucznawo. Obcy facet w środku nocy w pokoju jego matki, a mu to wcle nie preszkadza? Pozatym jest dobrze. Fabuła nie jest oklepana pierwszy raz spotykam się z tym ,że zerwali ze sobą i spotykaja się nie w czasie trwania nauki ( wiesz o co chodzi xd) czekam na nowy rozdział :)
OdpowiedzUsuń